DENKO #2

Pora na jeden w moich ulubionych wpisów. Zdenkowane produkty, które mogę Wam polecić lub odradzić. Sporo mi się rzeczy uzbierało, część już opisywałam część jest nowiutka. Nie przedłużając, zapraszam na recenzję. Podzieliłam wpis na kategorie aby było Wam wygodniej czytać.
Enjoy!

IMG_0261

#Pielęgnacja włosów

Odżywka wsprayu Gliss Kur total repair

Ekspresowa odżywka Gliss Kur w sprayu wygładza powierzchnię suchych i zniszczonych włosów. Sprawia, że włosy wyjątkowo łatwo się rozczesują, nabierają elastyczności i połysku. Można ją stosować na suche lub mokre włosy. Zawiera kompleks Scan Repair z 19 aktywnymi składnikami i systemem regeneracji komórek, który rozpoznaje potrzeby włosów i skutecznie regeneruje zniszczone miejsca, nie obciążając zdrowych partii włosa nadmierną pielęgnacją. Bez spłukiwania.

Na pewno ta odżywka nie poprawiła stanu moich włosów ani nie sprawiła, że są bardziej elastyczne. Włosy nie były też bardziej zregenerowane. Odżywka ma za to świetny zapach, a nałożenie jej sporej ilości nie powoduje efektu przetłuszczenia włosów. Dodatkowo subtelnie nabłyszcza ich powierzchnię. Mogę więc śmiało nią chlusnąć na pukle aby łatwiej się rozczesywały, na czym głównie mi zależy przy użyciu takiego produktu. Cudów od odżywki bez spłukiwania nie oczekujmy, ale  jest to przyzwoita mgiełka, która nada połysk włosom i ułatwi ich rozczesywanie. Kosmetyk jest bardzo wydajny, jednej butelki używałam dobre 4 miesiące. Cena to 14 zł za 200 ml.

Suchy szampon Balea do jasnych włosów

img_0229.jpg

Chłodzący perfumowany szampon, słynnej niemieckiej marki Balea. Świetny produkt za małe pieniądze. Recenzję poświęconą produktowi znajdziesz tutaj.

Klorane suchy szampon na bazie mleczka z owsa

IMG_0243

Ta wyjątkowa technologia szamponu została objęta patentem. Szampon suchy Klorane oczyszcza włosy bez konieczności użycia wody w dwie minuty. Przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów, na bazie wyciągu z owsa, zmniejsza ryzyko podrażnień wrażliwej skóry głowy. Szampon zawiera w składzie zmikronizowane cząstki pochodzenia naturalnego: skrobia kukurydziana i ryżowa, które posiadają silne właściwości pochłaniające sebum i brud osadzający się na włosach. Włosy natychmiast odzyskują objętość i puszystość. Nie zawiera konserwantów, siarczanów i barwników.

Miniatura ma 50 ml a wystarczyła mi na jakieś 10 użyć. Uważam, że to świetny wynik. Produkt dodaje objętości włosom, nie powoduje łupieżu, wchłania nadmiar sebum i pozostawia piękny zapach. Nie skleja pasm, daje natychmiastowy efekt świeżo umytych włosów. Według mnie bije na głowę szampony Batiste. Pojemność idealnie nadaje się w podróż czy do torebki. Produkt często mi towarzyszył. Jest bardzo wydajny i wygodny w użyciu. Jako posiadaczka gęstych włosów przetłuszczających się u nasady, jestem amatorką kosmetyków tego typu. Głównie do odświeżenia fryzury bez konieczności zbyt częstego mycia całych włosów (aby ich nie przesuszać). Cena to 26-35 zł za 150 ml, w zależności od rodzaju szamponu. Jest to dość wysoka cena jak za kosmetyk do włosów, aczkolwiek jest on bardzo wydajny i uważam że cena jest adekwatna do jakości produktu. Jestem w niego bardzo zadowolona, polecam serdecznie.

L’biotica Biovwax dwufazowa odżywka naturalne oleje

IMG_0234

Na początek o czymś, co mi jako projektantowi od razu podpadło i mocno mnie zirytowało. Nie wiem kto wymyślił taki kształt butelki, ale był to demoniczny pomysł. Nie da się utrzymać butelki i jednocześnie naciskać pompki atomizera, butelka po prostu wyślizguje się z ręki. Ma za długą szyjkę, do której nie da się sięgnąć palcem przy jednoczesnym jej trzymaniu. Musiałam podczas aplikacji produktu używać obu rąk (jednej do trzymania butelki, drugiej do naciskania pompki), co skutecznie uniemożliwiało popsikanie włosów z tyłu głowy. Wyginanie się i sięganie do tyłu, z dwoma uniesionymi do góry rękami wyglądało po prostu przekomicznie. W ostateczności prosiłam mojego lubego żeby pomógł mi popsikać włosy z tyłu. No jeżeli produkt ingeruje do używania dwie osoby, to już jest coś bardzo nie w porządku. Wielki minus za kształt, który może i ładnie się prezentuje, ale kurczę przecież o użyteczność tu się rozchodzi! Kolejna rzecz, to kwestia nieprzeźroczystego plastiku z jakiego butelka jest wykonana. Kilka razy podczas użycia, w pośpiechu zapominałam że mam w ręku produkt DWUFAZOWY i najnormalniej w świecie nie mieszałam zawartości. W wypadku przeźroczystego opakowania to nie miałoby miejsca, bo użytkownik po prostu widzi płyn rozdzielony na dwie warstwy. Na opakowaniu widnieje nawet sposób użycia „intensywnie wstrząsnąć butelką do momentu dokładnego wymieszania się obu faz”. No tak, tylko jak przy nieprzeźroczystym opakowaniu stwierdzić, że to już jest ten moment? Do tego atomizer psika za szeroko, więc kosmetyk ląduje nie tylko na włosach ale i na wszystkim wokół. Projektant butelki rozminął się własną wizją z przeznaczeniem opakowania. Ta osoba powinna za karę, wykupić i zużyć cały nakład tego fatalnego kosmetyku.

Od producenta: Fazy odżywki bez spłukiwania Biovax mieszają się tuż przed nałożeniem na włosy, przez co zachowana zostaje integralność składników aktywnych. Dzięki lekkiej formule odżywka nie obciąża włosów. Naturalne oleje: arganowy, makadamia i kokosowy dostarczają włosom kwasów tłuszczowych, pełniących ważną rolę w utrzymaniu ich elastyczności i blasku. Zmniejszają porowatość włókien, dzięki czemu stają się one lśniące, wygładzone i odporne na szkodliwe czynniki zewnętrzne.

Odżywka niestety obciążyła moje włosy, ale w taki felerny sposób że sklejały się w nieładne strąki. Nie były lejące, tylko sztywne i szorstkie. Trzeba bardzo uważać aby nie nałożyć jej za dużo, bo włosy wyglądają na przetłuszczone. Używam sporej ilości odżywek w sprayu, głównie aby ułatwiła mi rozczesanie włosów. Konsystencja jest klejąca, co utrudnia potem rozczesanie. Odżywka po prostu nie nadaje się do mojego typu włosów. Jak chodzi o plusy, odżywka ma przepiękny zapach, który pozostawał na włosach nawet po wysuszeniu. Oleista konsystencja ładnie wnika we włosy i je nabłyszcza.
Opakowanie to strzał w kolano, bo nawet jeżeli komuś produkt się sprawdził i chciałby do niego wrócić, to ze względu na mękę używania butelki tego nie zrobi. Cena to 15 zł za 200 ml.

#Pielęgnacja twarzy

Krem Amaderm omówiłam już we wpisie, który znajdziecie tutaj.

IMG_0255

Bielenda krem CC Color Controle

Multifunkcyjny krem CC z – uwaga – funkcją 10 w 1.  Ma on łączyć właściwości korektora kryjącego oraz kremu pielęgnacyjnego. Wyrównanie kolorytu cery, intensywne nawilżenie, zwiększenie trwałości makijażu to główne zapewnienia producenta. Ma pełnić funkcję lekkiego kremu idealnego pod makijaż. Opakowanie jest bardzo ładne: miętowa szata graficzna w połączeniu ze złotym lśniącym korkiem. Pojemność fajna do torebki i walizki, bez obaw rozlania produktu.
Stosowanie: krem wmasować w oczyszczoną skórę twarzy. W miejscach, gdzie niedoskonałości są bardziej widoczne, aplikację można punktowo powtórzyć. Krem sprawdza się również jako samodzielny kosmetyk. Krem jest bezpieczny dla skóry wrażliwej. 0% parabenów, sztucznych barwników, oleju parafinowego, PEG. Zawiera kwas hialuronowy, troxyrutynę i alantoinę.
Produkt ma kolor pistacjowy, który pomaga zakryć i zamaskować zaczerwienienia twarzy. Zapach kosmetyku jest świetny, świeży i orzeźwiający. Konsystencja jest lekka i rzadka, krem łatwo się rozprowadza po twarzy. Kolor jest rozrzedzony i według mnie niewiele maskuje. Produkt bardzo dobrze nawilża, dość szybko się wchłania. Nie zapchał, dobrze nadawał się pod makijaż  jako krem na dzień. Poza nawilżeniem, nie zauważyłam aby krem poprawił stan mojej skóry. Zaczerwienienia nie są zakryte, gdyż produkt jest zbyt rzadki, na punktowe stosowanie jest według mnie za mało napigmenotwany (o ile można mówić o pigmentacji w stosunku do korektora).
Fajny zapach plus dobre nawilżenie, ale na pewno nie jest to tytułowe 10 w 1… Nie wrócę do niego, bardzo długo go męczyłam. Ogólnie produkty Bielendy to kompletnie nie moja bajka.

Wydajność bardzo dobra, cena to ok. 20 zł za 40 ml.

Organique łagodny żel do mycia twarzy Basic Cleaner

IMG_0246

Delikatny żel do mycia twarzy, przeznaczony dla każdego typu cery, także wrażliwej i alergicznej. Dzięki odpowiednio dobranym składnikom aktywnym łączy właściwości myjące i pielęgnujące. Niezwykle delikatny, doskonale się pieni i skutecznie zmywa również makijaż oczu.
Tradycyjne detergenty zostały zastąpione kompleksem Proteol APL, który jest pozyskiwany z jabłek i ma doskonałe właściwości myjące. Nie narusza bariery hydrolipidowej skóry. Żel odświeża i rozświetla cerę, łagodzi podrażnienia, działa antyoksydacyjnie.

Składniki aktywne:
Gliceryna roślinna
Najwyższej jakości gliceryna o farmaceutycznej jakości, pozyskiwana z tłuszczy roślinnych. Jej drobnocząsteczkowa budowa umożliwia przenikanie do przestrzeni międzykomórkowych głębszych warstw naskórka i wiązanie wody. Dzięki temu skóra jest prawidłowo i długotrwale nawilżona. Gliceryna roślinna chroni także skórę przed utratą wody, dzięki czemu poprawia jej elastyczność i wygładzenie.
Proteol ™APL
Składnik aktywny pozyskiwany z jabłek. Posiada doskonałe właściwości myjące, intensywnie się pieni nawet przy twardej wodzie. Jednocześnie jest niezwykle delikatny, zmywa również makijaż oczu, nie narusza bariery hydrolipidowej skóry.
Ekstrakt z mącznicy lekarskiej
Odświeża i rozświetla cerę, łagodzi, działa antyoksydacyjnie. Duża zawartość arbutyny hamuje aktywność enzymu tyrozynazy i w ten sposób ogranicza produkcję melaniny w skórze i zapobiega powstawaniu przebarwień.

Działanie. Cena to 79,90 za 200 ml. Żel jest bardzo wydajny, dobrze się pieni. Dzięki temu łatwo umyć całą twarz niewielką ilością kosmetyku. Ma dość gęstą konsystencję, lekko się ciągnie co trochę utrudnia dozowanie. Świetnie domywa makijaż, nawet wodoodporny. Zapach jest dla mnie dość drażniący, ale większość dziewczyn wypowiada się o nim w superlatywach. Odświeża skórę, pozbawia z nadmiaru sebum, matuje. Dodatkowe nawilżenie kremem po myciu jest konieczne. Zaobserwowałam zaczerwienienie skóry w okolicy płatków nosa, spotkałam w internecie kilka opinii dziewczyn potwierdzających u siebie taki sam efekt. Być może produkt jest zbyt silny na łagodną skórę w tej okolicy. Produkt jest przyzwoity, dobrze oczyszcza. Jednak jak chodzi o produkty do mycia twarzy to mam swojego ulubieńca, który pojawi się poniżej.

Matująca pianka Tołpa Dermo face strefa T

IMG_0231

Kiedyś pianki do mycia twarzy nie należały do moich ulubieńców: albo nieznośnie napinały skórę, albo w ogólnie jej nie oczyszczały. Aktualnie to mój ulubiony produkt do mycia twarzy, głównie dzięki marce Tołpa, oraz łatwej aplikacji i lekkiej konsystencji pianki. Nie ściągają wrażliwej skóry twarzy, mają subtelny zapach. Jeszcze nigdy na tej piance się nie zawiodłam, myślę że to świetna forma oczyszczania skóry atopowej. Kosmetyki tego typu są praktyczne w używaniu i skuteczne w działaniu. U nas pianka Tołpa schodzi dość szybko, bo mój ukochany zawsze ‚podpina’ się do niej – jest to jedyny typ kosmetyku po który sięgnął sam i do którego nie musiałam go zmuszać rękami i nogami.

Jest to produkt dla skóry wrażliwej, mieszanej i tłustej, z nadmiarem sebum. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, przywracając równowagę miedzy przetłuszczającymi i przesuszonymi partiami twarzy. Oczyszcza i odblokowuje pory. Nawilża i łagodzi podrażnienia. Pozostawia skórę odświeżoną i matową, bez uczucia ściągnięcia. Zapach ma cudowny, skóra pachnie świeżo i subtelnie. Produkt spełnia wszystkie zapewnienia producenta i na pewno długo z nami pozostanie. Nie przesusza, nie pozostawia klejącej warstwy, jest delikatny. Stosuję ją do porannego i wieczornego oczyszczania skóry. Matuje doskonale. Skóra jest odświeżona, zmatowiona ale nadal nawilżona. I do tego kosmetyk jest zamknięty w super praktycznej butelce z pompką.

Skład: torf tołpa, ekstrakt z lukrecji, ekstrakt z lipy, kompleks Lactil, nawilżający mleczan sodu, pantenol. Nie zawiera alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, SLS-u, silikonów, mydła, parabenów i donorów formaldehydu.

Cena to 25,99 zł za 150 ml. Wydajność mogłaby być lepsza, muszę kupować produkt co 3-4 tygodnie. Ale mimo to, serdecznie polecam produkt szczególnie dla cery atopowej oraz przetłuszczającej się. To mój numer jeden w temacie oczyszczanie delikatnej skóry twarzy i radzeniem sobie z nadmiarem sebum. Często można ją dostać w promocji w drogerii Hebe.

#Makijaż

IMG_0263

Eyeliner matte Lovely

Bardzo rzadko sięgam po produkty Lovely. Tym razem skusił mnie szary i matowy kolor eyelinera. Kosztował niewiele, więc bez zastanowienia wylądował w moim koszyku. Produkt jest dla mnie totalnym bublem: jest nietrwały, pędzelek nakłada nieprecyzyjnie, kolor na powiece wygląda nieatrakcyjnie i mdło. Można go zetrzeć przypadkowym dotknięciem powieki w ciągu dnia. Jedyny plus to łatwe zmywanie i przyjemny zapach, ale przy takiej trwałości produktu, po całym dniu nie ma czego zmywać. Szybko zasycha ale podczas noszenia kruszy się, co wygląda okropnie. Dodatkowo podrażnił skórę na powiece. Nie polecam, szkoda pieniędzy. Cena to 8 zł za 2 ml.

Korektor Catrice Liquid Camouflage 020

IMG_0253

Recenzję tego produktu znajdziesz tutaj.

Fluid Pharmaceris nawilżający, antyoksydacyjny z sylimaryną SPF 20

IMG_0250

Polowałam na niego dość długo, apteka musiała sprowadzić go specjalnie dla mnie. Powód był taki, że najjaśniejszego odcienia Ivory 01 nigdzie nie było. Zależało mi na fluidzie nawilżającym, testowanym dermatologicznie i dedykowanym skórze wrażliwej. Fluid nie zawiera substancji zapachowych aby zminimalizować ryzyko uczulenia.
Polecany do każdego rodzaju skóry, w tym również problemowej wrażliwej, suchej i bardzo suchej, ze skłonnością do przesuszania. Zawartość fotostabilnych filtrów UVA i UVB zapewnia ochronę przed szkodliwymi skutkami promieniowania słonecznego.
Opakowanie z plastiku z nakrętką, jest bardzo lekkie i wygodne do zabrania w podróż. Pompka pozwala na higieniczne dozowanie produktu. Plastik z którego wykonane jest opakowanie, jest twardy i nieelastyczny.

Działanie. Fluid niesamowicie dobrze nawilża. Zdarzyło mi się go używać w zimę oraz z lato. W zimę nawilżenie jest idealne, nie przetłuszcza strefy ‘T’. Łatwo się go rozprowadza, nie jest według mnie ani za gęsty ani za rzadki. Nie ciemnieje przy zasychaniu, nie podkreśla skórek. Nie powoduje sztucznego efektu maski, krycie ma średnie i bardzo naturalne. W lato należy go lekko zmatowić ale nawilżenie nie jest przesadzone i uciążliwe. Buzia ma zdrowy i naturalny wygląd. Nie jest to fluid na wieczorne wyjścia czy kilkugodzinne imprezy, bo z trwałością jest nie najlepiej. Według mnie to fluid bardziej pielęgnujący skórę twarzy. Chętnie sięgam po niego ponownie, to mój numer jeden na lato i na makijaż ‘no makeup’. Nie obciąża, nie zatyka porów, skóra nie jest zapchana i oddycha. Minusem jest uboga gama kolorystyczna, dostępne są tylko 3 kolory.

Produkt dostaniecie w świetnej, niewygórowanej cenie. Pojemność 30 ml to kosz ok. 30-35 zł. Do kupienia głównie w aptekach. Serdecznie polecam wrażliwcom, osobom które preferują delikatny i naturalny makijaż.

Podkład Soraya Aqua Cover z kwasem hialuronowym

IMG_0236

Aksamitny podkład z nawilżającym kwasem hialuronowym troskliwie pielęgnuje cerę, kryje wszelkie niedoskonałości, wygładza skórę i wyrównuje jej koloryt. Chroni skórę przed przesuszeniem, pomaga utrzymać idealny makijaż, dając poczucie komfortu.

Posiadam kolor 201 jasny beż, który idealnie pasuje do mojej cery. Konsystencja jest dość rzadka ale kremowa. Łatwo się go rozprowadza po skórze, jest lekko wodnisty (aqua w nazwie!). Krycie jest średnie, daje naturalny efekt ale przyzwoicie zakrywa niedoskonałości. Nawilżenie skóry twarzy jest zadowalające. Nie zapycha porów, nie jest ciężki. Dobrze sprawuje się także latem. Nadaje skórze promiennego blasku, skóra wygląda świeżo, do tego podkład bardzo przyjemnie pachnie, nie zasycha na twarzy. Obietnice producenta zostały spełnione, może mogłabym się uczepić krycia: podkład nie kryje rewelacyjnie (cover w nazwie!) Co natomiast się sprawdziło? Nawilżenie, brak efektu maski i wyrównanie kolorytu i poczucie komfortu podczas noszenia. Nie jest to niestety trwały podkład.
Plusem jest szeroka gama odcieni i bardzo łatwa dostępność produktu. Cena też przyjemna: za 30 ml to ok. 20-23 zł.
Jestem z tego podkładu zadowolona, myślę że jeszcze kiedyś zagości w mojej kosmetyczce.

W powyższym zestawieniu znalazło się trochę bubli, trochę dobrych produktów do których wrócę. Które z tych produktów testowałyście, a macie zupełnie inne zdanie, lub zgadzacie się z moimi odczuciami? Piszcie koniecznie!

Pozdrawiam,

podpis

Reklamy